Michał Kaczyński

W SERCU JEST METAL

 

[Tekst napisany z okazji wystawy Christiana Schada w Staedtische Galerie im Lenbachhaus w Monachium (29.11.1997 - 1.02.1998), opublikowany w czasopiśmie Art&Business nr 4/98 pod tytułem "Zza ściany milczenia"]

 

Christian Schad, jeden z najznakomitszych twórców nowej rzeczowości pozostawał do lat 70. w zapomnieniu. Tu i ówdzie można było znaleźć wzmianki o jego działalności dadaistycznej, oraz o wymyślonej przez niego technice fotograficznej - Schadografii, jednak dla największych dokonań artystycznych Schada - niezwykłego malarstwa okresu wiedeńsko- berlińskiego w liniowo pojmowanej historii sztuki zabrakło miejsca. W 1961 pojawił się na berlińskiej ekspozycji “Neue Sachlichkeit”, w 1964 miał w Hamburgu wystawę indywidualną w galerii Hansa Brockstedta, a na początku lat 70. był kilkakrotnie pokazywany we Włoszech, jednak dopiero po wystawach “Paris-Berlin” w Centre Georges Pompidou w 1978 roku i “Neue Sachlichkeit and German Realism of the Twenties” w Hayward Gallery w Londynie w 1978/79 roku zaczęto postrzegać go jako istotnego twórcę XX wiecznej sztuki niemieckiej. Berlińska retrospektywa w 1981 roku nie była jednak powtórnym odkryciem tego malarza, Schad bowiem nigdy przedtem nie był znanym twórcą. We Włoszech i w Wiedniu funkcjonował jako malarz salonowy, portretował arystokrację, parę razy wystawiał, głównie na ekspozycjach zbiorowych, sprzedał kilka obrazów. Po przeprowadzce z prowincjonalnego Wiednia do Berlina pod koniec lat 20. okazało się, że jego twórczość jest już nieco passé , spóźniony o kilka lat wobec niemieckiej nowej rzeczowości, bez iskry krytycyzmu społecznego, bez patosu i ekspresji Schad nie miał szans na przebicie się. Krytycy byli bezlitośni, a wkrótce rzeczywistość stała się bezlitosna, wielki kryzys, faszyzm, wojna. Schad robi ilustracje do czasopism i książek, interesuje się okultyzmem i buddyzmem, a w 1935 roku zostaje kierownikiem browaru, dopiero w latach 60. powraca do malarstwa, ale jego późna twórczość ma już niewiele wspólnego z obrazami z lat 20.

Christian Schad: Dompteusa - drzeworyt z teczki Siriusa, 1915Cofnijmy się o kilkadziesiąt lat wstecz, rozpoczęła się I wojna światowa, 20-letni Schad, syn bogatego i znanego prawnika monachijskiego symuluje przed komisją wojskową chorobę serca i udaje się na kurację do Szwajcarii. W 1915 roku, w Zurychu poznaje Hansa Arpa, Hugo Balla i Waltera Sernera, który wielokrotnie będzie próbował promować twórczość niemieckiego artysty. Schad publikuje ekspresjonistyczno-abstrakcyjne grafiki w pismach dadaistycznych, bierze udział w anarchizujących wystąpieniach, a w 1919 roku odkrywa specyficzną technikę fotograficzną, którą później Tristan Tzara nazwie Schadografią. Owe zdjęcia wykonywane bez aparatu, poprzez naświetlanie papieru światłoczułego, na którym ułożona jest kompozycja z gotowych przedmiotów, przyniosą mu pewien rozgłos, jednak Schad nawet się o tym nie dowie. W 1936 roku kilka Schadografii zostało pokazanych na wystawie w nowojorskim Museum of Modern Art, o czym ich autor dowiedział się dopiero po wojnie.

Przełomem w twórczości Christiana Schada była jego przeprowadzka na początku lat 20. do Włoch. Tutaj powstają pierwsze realistyczne obrazy, najczęściej portrety. Źródła są różne, sam artysta wspomina o zauroczeniu “Fornariną” Raffaela, która stała się dla niego artystycznym wyzwaniem na wiele lat, istotny wydaje się także wpływ arystokratycznego środowiska, w którym młody Niemiec się obraca. Bardzo ważne są także pokrewieństwa twórczości Schada z takimi kierunkami ówczesnej sztuki włoskiej, jak Cagnaccio di San Pietro - Dopo l'orgia, 1928Pittura metafisica i przede wszystkim Realismo Magico. Kładąc olbrzymi nacisk na rzemieślnicze mistrzostwo zarówno niemiecki artysta, jak i Włosi mają wspólne proweniencje - doświadczenie renesansu, którego ślady pojawiają się tu co krok: w sposobie prowadzenia pędzla, specyficznej świetlistości, kompozycji, wyrafinowanej powściągliwości postaci. Schad ze swoją ekspresjonistyczną przeszłością jest może mniej klasyczny, niż na przykład pełni chłodnej elegancji Umbaldo Oppi i Felice Casorati, którzy układają z ludzi abstrakcyjne kompozycje. Schad zawsze opowiada, prowadzi dialog, zaś odhumanizowana metaliczność jego postaci przeraża. Najbliższy jest mu wyostrzony realizm Cagnaccio di San Pietro, zwłaszcza dwa płótna tego malarza z 1928 roku “Zoologia” i “Po orgii”, wykazują zdumiewające pokrewieństwo z pełnym prowokującego erotyzmu obrazami Schada z tego samego okresu (“Dwie dziewczyny”, “Autoportret”).

Retrospektywa w Lenbachhaus kładzie szczególny nacisk na malarstwo, około 50 płócien z lat 20. i 30. daje pełen obraz dorobku Christiana Schada. Portretuje on swoje kochanki, żony i ich przyjaciółki, inteligencję i arystokrację, w tle często pojawiają się dachy Paryża, wnętrza art-deco, górskie pejzaże Faktura jest gładka, jakby obrazy były pokryte emalią, rysunek precyzyjny i dokładny, barwa w pełni kontrolowana. Malarz osiąga pracochłonny weryzm, widać dokładnie każdą żyłkę w oku, a zarazem skóra pozostaje gładka, pozbawiona zmarszczek, błyszcząca metalicznie. I zewsząd patrzą na nas olbrzymie oczy portretowanych, spojrzeniem spokojnym, dostojnym i obojętnym.

Ekspozycję uzupełniają znakomite rysunki, w których erotyczna perwersja okraszona jest karykaturalnym humorem, “Na Pére Lachaise” grubawa sprzątaczka odstawiła miotłę, aby poigrać ze świeżym trupem, a cykl “Pięć charakterów”( m. in. “Kokietka”, “Melancholiczka”), to pięć różnych wagin delikatnie muskanych dłońmi.

Christian Schad w Berlinie, 1929W sztuce niezbędne są przekonfigurowania. Jak w rolnictwie zmiana uprawy, inaczej ziemia się wyjałowi. Zbyt eksploatowany kierunek zużywa się, na przykład bezsilny impresjonizm, którym egzaltacja stała się obecnie przypadłością nastolatek. Jaka sztuka, estetyka może rozbudzić dzisiaj emocje? Czy nie należy znaleźć nowych obrazów - ikon sztuki, nowych słoneczników, awignońskich kobiet, śniadań na trawie? Oczywiście jest dostojne średniowiecze, quatrocento, XVII-wieczna Holandia, są dzieła wiecznie czyste i świeże. Ale nie są to obrazy naszego świata, bezbożnej planety automobili. Co więc jeszcze w nowoczesnej sztuce zostało? Czego nie rozdarły pocztówki i fabularyzowane biografie artystów? Co zawiera w sobie jednocześnie ducha czasu i solidne rzemiosło? Nowa rzeczowość, magiczny realizm to kierunki, które nie zmieściły się w popularnej historii sztuki, nie pasowały dość dobrze badaczom, aby w potocznej świadomości zaistniały jak kubizm czy ekspresjonizm. W Niemczech były niewystarczająco “entartet” aby po wojnie można je było zacięcie rehabilitować. Być może jednak to właśnie krytycy i historycy sztuki w trosce o ocalenie tej twórczości ukryli ją za ścianą milczenia, za którą wstęp mają tylko wtajemniczeni.