Jest stonowana, wyciszona, dalece nieznana, choć nie zawsze oryginalna - sztuka brytyjska XX wieku. Jej monumentalny pokaz w Kunstmuseum w Wolfsburgu powoduje zawrót głowy - pisze, specjalnie dla "Rastra", Urszula Usakowska-Wolff

Humphrey Jennings: "Commode with Swiss Roll", 1936.

OD CZŁOWIEKA-MASZYNY DO WYLĘGARNI MUCH

"Blast To Freeze. Sztuka brytyjska w dwudziestym wieku" to tytuł wystawy, prezentowanej obecnie w Muzeum Sztuki w Wolfsburgu. Wystawa jest przedsięwzięciem monumentalnym, a może nawet i epokowym, nie tylko dlatego, że jest największą, dotychczasową retrospektywą sztuki brytyjskiej poza Wielką Brytanią. Brytyjska artystyczna masa i klasa, pokazana w mieście Volkswagena i przez Volkswagen Financial Services AG sponsorowana, powoduje chwilowy zawrót głowy.

Prawie 110 artystów i artystek i ponad 350 prac, wypożyczonych od europejskich i amerykańskich muzeów, galerii i kolekcjonerów, ponadto imponująca scenografia słynnego architekta Davida Chipperfielda (ur. 1953), który na sufitach wolfsburskiego muzeum zawiesił płachty białego, lejącego się materiału, sprawiają, że jego sale wydają się być zwiewne, miękkie i lekkie, tak że zwiedzanie tej ekspozycji jest niezwykłym przeżyciem poznawczym, estetycznym i zmysłowym. Dzięki wyrafinowanej scenografii Chipperfielda rzuca się w oczy, że sztuka brytyjska jest stonowana, wyciszona i - mimo garści znanych nazwisk - dalece nieznana, może dlatego, że (szczególnie w pierwszej połowie ubiegłego wieku) była tworem nie zawsze w pełni oryginalnym.


Tony Cragg: "George and the dragon", 1984. Fot. Manfred Wolff

Wiertnicza pneumatyka i śmiertelna elektryka
Zwiedzanie wystawy sztuki brytyjskiej dwudziestego wieku rozpoczyna się na drugim piętrze i kończy się na parterze liczącego ponad trzy tysiące metrów kwadratowych Muzeum Sztuki w Wolfsburgu. Początek dwudziestego wieku zapowiada monumentalny "Rock Drill" ("Wiertacz skał") Jacoba Epsteina (1880 - 1959), rekonstrukcja jego rzeźby z lat 1913 -1915: przykuty do pneumatycznej wiertarki człowiek-maszyna, symbol znajdującej się wówczas jeszcze w powijakach industrializacji. Koniec dwudziestego wieku markuje równie monumentalna szklana klatka, znana instalacja "A hundred years" ("Sto lat") Damiana Hirsta z 1990 roku: wylęgarnia much, karmionych wodą z cukrem, które w słodkim błogostanie lecą do elektrycznej pułapki na niechybną śmierć, ale za to z pełnym żołądkiem. Te dwa dzieła symbolicznie zakreślają ramy ubiegłego wieku, nazwanego przez brytyjskiego historyka Erica Hobsbawma (ur. 1917) "krótkim dwudziestym wiekiem", bo rozpoczął się on tak naprawdę dopiero w 1914 roku od wybuchu pierwszej wojny światowej i zakończył się już na początku lat dziewięćdziesiątych po rozpadzie imperium sowieckiego i wygaśnięciu zimnej wojny.

Od wortycyzmu na szczyty modernizmu
"Blast To Freeze" jest tytułem programowym, nawiązującym do wydarzeń, rozpoczynających i kończących "krótki dwudziesty wiek" sztuki brytyjskiej. Jego początek wyznacza czasopismo awangardowe "Blast!" (co można przetłumaczyć jako sygnał, eksplozję, detonację), wydawane w 1914 roku przez grupę literacko-artystyczną, określającą się mianem wortycystów, zaś koniec legendarna już dziś wystawa "Freeze" (marznąć, zamieniać się w sopel lodu), którą z inicjatywy Damiena Hirsta w 1988 roku zorganizowali studenci londyńskiego Goldsmiths College of Art w wolnostojącej, zaniedbanej sali sportowej londyńskiej dzielnicy Docklands. Był to początek formacji, zwanej "Young British Art". Jej nazwa, wymyślona przez Charlesa Saatchi, magnata reklamowego i kolekcjonera, stała się symbolem twórczej energii pokolenia, które na parkiety sztuki wkroczyło pod koniec lat osiemdziesiątych i szturmem zdobyło czołowe pozycje w międzynarodowym rankingu artystycznym, głównie dzięki protekcji i zakupom majętnego sponsora i miłośnika chodliwej sztuki. "Freeze" było tymczasowym szczytem i punktem końcowym w rozwoju artystycznego modernizmu w Wielkiej Brytanii, który zgodnie z tezą organizatorów wolfsburskiej wystawy, dyrektora Muzeum Sztuki Gijsa van Tuyla (ur. 1941) i Henry Meyrica Hughesa (ur. 1942), byłego dyrektora Hayward Gallery w Londynie, rozpoczął się podczas pierwszej wojny światowej od wspomnianego wortycyzmu. Pod tą nazwą, pochodzącą od łacińskiego rzeczownika "vortex" ("wir") występował ruch literatów i artystów, brytyjskie wydanie futurystów i kubistów. Grupa, skupiona wokół Jacoba Epsteina i Percy Windhama Lewisa (1882 - 1957) założyła w 1914 roku czasopismo "Blast, review of the great English vortex", odcinające się od obowiązujących wówczas w Wielkiej Brytanii kierunków literackich i artystycznych, nawiązujących do romantyzmu. Mimo że wortycyści działali stosunkowo niedługo, ich wpływ na artystów lat dwudziestych i trzydziestych był ogromny, starali się oni bowiem stworzyć specyficzną, angielską formę awangardy.

Conroy Maddox: "The lesson", 1938.

Stonowane dowody artystycznej mody
O tym, że niezupełnie im się to udało, przekonać się można na wystawie "Blast to Freeze". Dokonania malarskie lat dwudziestych, trzydziestych, czterdziestych aż po późne lata pięćdziesiąte są raczej mało oryginalnymi przykładami obowiązujących wówczas w Europie, głównie we Francji, Włoszech i Hiszpanii kierunków i mód artystycznych. Komu nieobce są dzieła Marinettiego, Matisse’a, Legera, Braque’a, Salvadora Dali'ego, Laurensa, Magritte’a i innych wiodących modernistów, dla tego prace ich brytyjskich kolegów są mało odkrywcze i nie dorównują oryginałom. Jedyne, co uderza w tych pracach, to niezwykle stonowana kolorystyka: miała być detonacja, a skończyło się na ledwo słyszalnym tupnięciu. Malarstwo brytyjskie pierwszej połowy minionego stulecia z dzisiejszej perspektywy ma przede wszystkim znaczenie historyczno-dokumentalne, jest historycznym dokumentem, wyrazem europejskości i ponad narodowej uniwersalności tej sztuki. Jest dowodem na to, że szczególnie począwszy od lat trzydziestych była sztuką otwartą na docierające głównie z Paryża nowości: abstrakcję, z jej czołowymi brytyjskimi przedstawicielami, Benem Nicholsonem (1894 -1982) i jego drugą żoną Barbarą Hepworth (1903 - 1975), którzy przyłączyli się do paryskiej grupy Abstraction-Création i surrealizm, którego główny brytyjski eksponent Roland Penrose (1900 - 1984) należał do kręgu artystyczno-literackiego, skupionego wokół ojca surrealizmu, André Bretona. Dość mocną stroną malarstwa brytyjskiego pierwszej połowy dwudziestego wieku wydaje się być figuratywność: począwszy od przejmujących obrazów batalistycznych Christophera Nevinsona (1889 - 1946) i wojennych rysunków Percy Wyndhama Lewisa z lat 1915-1919, poprzez foto realistyczne akty i portrety Stanley Spencera (1891 - 1959) z lat trzydziestych w stylu Nowej Rzeczowości, którego kontynuatorem wydaje się być w prostej linii Lucian Freud. Malarstwo brytyjskie pierwszej połowy dwudziestego wieku nie zaskakuje ani nie pozwala na szczególne odkrycia, chyba poza Humphreyem Jenningsem (1907 - 1950). Jego niewielki rysunek "Komoda ze szwajcarską roladą" z 1936 roku wydaje się być prekursorem pop artu, kierunku, który faktycznie spowodował, że sztuka brytyjska (poza Henry Moorem i Francisem Baconem), wkroczyła na arenę międzynarodową. Ale nastąpiło to dopiero na początku lat sześćdziesiątych.


Henry Moore: "Falling warrior", 1956/57. Fot. Manfred Wolff
Niekwestionowani mistrzowie przestrzeni
Innymi odkryciami, jakich dokonać można na wystawie "Blast To Freeze", są niewielkie rzeźby z serii "Figur" Henry Moore’a (1898 - 1986) z połowy i końca lat trzydziestych, gładkie konstrukcje z brązu, połączone metalowymi linkami a także drewniane i kamienne formy Barbary Hepworth z tego samego okresu. Wydaje się, że to właśnie ci rzeźbiarze, spadkobiercy Jacoba Epsteina i Henri’ego Gaudiera-Brzeski (1891 - 1915), który w 1911 roku przeniósł się z Paryża do Londynu, najbardziej twórczo i oryginalnie kontynuowali dzieło poprzedników, osiągając niekwestionowane po dziś dzień mistrzostwo. Najbardziej oryginalnymi dokonaniami sztuki brytyjskiej, poza sztandarowym Francisem Baconem (1909 - 1992), Lucianem Freudem (ur. 1922), Davidem Hockneyem (ur. 1937), Gilbertem&George (ur. 1943 i 1942) i Gary Hume'm (ur. 1962), są bowiem formy przestrzenne, bez względu na to, czy są to tradycyjne rzeźby Eduarda Paolozzi (ur. 1924) i Barry Flanagana (ur. 1942), czy mniej lub bardziej tradycyjne przestrzenne instalacje Anthony’ego Caro (ur. 1924), Philipa Kinga (ur. 1934), Richarda Hamiltona (ur. 1922), Williama Tuckera (ur. 1935), Tony Cragga (ur. 1949), Richarda Deacona (ur. 1949), Anisha Kapoora (ur. 1954), Rachel Whiteread (ur. 1963) lub Damiana Hirsta (ur. 1965).

Peter Blake, The Beatles, 1963, akryl 122 x 91 cm, Courtesy The St. John Wilson Trust, Š VG Bild-Kunst, Bonn 2002
Prawdziwy start to pop art
Pierwsza część wystawy "Blast To Freeze" ma, jak wspomniałam, charakter historyczno-dokumentalny. Jest to rodzaj antykwariatu z eksponatami pokrytymi patyną historii, nadgryzionego zębem czasu. Szerokiego oddechu, rozmachu, koloru i wigoru sztuka brytyjska nabiera dopiero na początku lat sześćdziesiątych, wraz z nadejściem pop artu. Na pierwszym piętrze Muzeum Sztuki w Wolfsburgu zaczyna się, w każdym razie dla mnie, najciekawszy odcinek dwudziestowiecznej ekspozycji. Pulsujące obrazy Bridget Riley (ur. 1931), kolaże Petera Blacka (ur. 1932), pastelowe obiekty Philipa Kinga i zabawne konstrukcje Eduardo Paolozziego, który zdaje się z powodzeniem wyzbył się towarzyszących mu w latach pięćdziesiątych ambicji bycia Neo-Giacomettim sprawiają, że brytyjską sztukę z tamtego okresu ogląda się jak "Kolorową książkę" Pauliny Boty (1938 - 1966). Ten jej obraz z 1963 roku ("My colouring book") a także namalowaną rok wcześniej "England’s Glory" Dereka Boshiera (ur. 1937) udostępniło na wolfsburską wystawę Muzeum Sztuki w Łodzi.

Richard Hamilton: "Treatment room", 1984.
Kuźnia kadr Brit Art
W latach sześćdziesiątych tkwią także korzenie sztuki brytyjskiej następnej dekady: land artu Richarda Longa (ur. 1945), minimalizmu i konceptualizmu Richarda Hamilltona (ur. 1922), Michaela Craiga-Martina (ur. 1941), Gilberta&George i grupy Art&Language. Z kolei "New British Sculpture", nowa rzeźba brytyjska, rozwijająca się w latach osiemdziesiątych za sprawą Ton'ego Cragga, Richarda Deacona i Anisha Kopora, którzy dziś zaliczani są do czołówki międzynarodowych rzeźbiarzy, utorowała drogę pokoleniu "Freeze" na liczące się w świecie parkiety sztuki. Zarówno poprzednicy jak ich następcy wyszli bowiem z wiodącej kuźni kadr artystycznych, jaką od przełomowego 1968 roku jest londyńskie Goldsmith College of Art, którego profesorem był od 1973 do 1988 roku Michael Craig-Martin, znany kontestator i konceptualista, znający się doskonale na technice artystycznego marketingu. Jego studenci, rzeźbiarka Rachel Whiteraed, malarz Gary Hume i Damien Hirst kończą w Wolfsburgu krótki wiek brytyjskiej sztuki. Są to jak wiadomo artyści z sensacyjnej kolekcji Charlesa Saachi, który w porę zrozumiał, że u schyłku ubiegłego stulecia reklama stała się najważniejszą ze sztuk.

Damien Hirst: "A hundred years", 1990.

Richard Deacon: "Boys and Girls (come out to play)", 1982. Fot. Manfred Wolff

Wątek polski
Jako że ”Blast To Freeze” jest przedsięwzięciem o wiekowym rozmiarze i bilateralnej, państwowej wadze, patronat nad wystawą objęli przywódcy Wielkiej Brytanii i Niemiec. Życzliwe słowa premiera Tony Blaira i kanclerza Gerharda Schrődera zamieszczone są we wstępie do niezwykle udanego katalogu wystawy, istnej kopalni wiedzy o sztuce brytyjskiej w dwudziestym wieku, jej aspektach historycznych, socjologicznych, politycznych, towarzyskich i jej związkach ze sztuką międzynarodową. Ale najlepszy nawet katalog (370 str., 168 reprodukcji barwnych i 200 czarno-białych, wyd. Verlag Hatje Cantz, cena na wystawie - 39 Euro, w księgarniach - 49,80 Euro) nie jest w stanie oddać ducha tej wystawy - jednego z najciekawszych, tegorocznych wydarzeń artystycznych w Niemczech, które doszło do skutku również dzięki pomocy Jacka Ojrzyńskiego i Marii Morzuch z Muzeum Sztuki w Łodzi. Jedynego muzeum z naszej części Europy, które na "Blast To Freeze" wypożyczyło dwa brytyjskie obrazy z początku lat sześćdziesiątych krótkiego dwudziestego wieku.
Urszula Usakowska-Wolff
[27.10.2002]


Pauline Boty: "My coloured book", 1963. Katalog Kunstmuseum Wolfsburg. Zbiory Muzeum Sztuki w Lodzi.


Philip King: "Ripple", 1963. Fot. Manfred Wolff
"Blast To Freeze. Britische Kunst im 20. Jahrhundert", Kunstmuseum Wolfsburg,
14.09 2002 - 19.01.2003. Po Kunstmuseum w Wolfsburgu "Blast To Freeze" zostanie pokazana w Musée d’art Moderne Les Abattoir w Tuluzie.
http://www.kunstmuseum-wolfsburg.de/